Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rysunek dziennie - zakończenie

Długo zastanawiałam się, jak zacząć ten wpis. Równie długo zwlekałam z podjęciem ostatecznej decyzji, ale koniec końców ta ostatecznie zapadła. Przykro mi, że muszę ogłosić koniec rysowania jednego rysunku dziennie. Przerywam moje postanowienie noworoczne z wynikiem 205 rysunków, co dało ponad sześć miesięcy rysowania.


Co się stało? Przecież tak dobrze szło, choć zdarzały się mini przerwy spowodowane czynnikami losowymi. Zawsze jednak dawałam radę nadrobić zaległości. Przyznam, że tak naprawdę złożyło się na to kilka rzeczy. Po pierwsze, przygotowanie rysunków na konkurs "Piórko" wytrąciło mnie z ustalonego rytmu, byłam do tyłu z ponad kilkunastoma rysunkami z powodu tej dwutygodniowej przerwy. Popełniłam błąd, bo zamiast zacząć od bieżących rysunków, starałam się narysować zaległe (choć przecież do licha przez ten czas rysowałam!). Ale nie, ambicja wzięła górę, nie chciałam mieć żadnych tyłów. Wywarło to niemałą presję, co przełożyło się na mój nastrój i po części atmosfer…
Najnowsze posty

Łapiąc ostatnie chwile lata... - recenzja gliny samoutwardzalnej ASTRA

Zapach owoców w sadzie, złote refleksy słońca, cieniutkie pajęczynki babiego lata, woń łąkowych traw i kwiatów, chłodne ranki, coraz krótsze wieczory... Rozkoszuję się ostatnimi sierpniowymi dniami, które nieubłaganie zwiastują koniec wakacji. Chciałoby się móc zatrzymać te cudowne chwile, zakląć je w magiczny sposób, aby cieszyć się nimi jak najdłużej, zwłaszcza w długie jesienne wieczory. I gdy tak zastanawiałam się nad tym jak zatrzymać czas, przyszedł mi do głowy pomysł na wykorzystanie sierpniowych kwiatów i łąkowych traw, które o tej porze roku tak pięknie wyglądają, a także uosabiają ciepły i pachnący sierpień. 
A skoro mam w jakiś sposób uchwycić piękno polnych kwiatów, mogę stworzyć z nich obraz odciśnięty w glinie. Przyznam, że już dawno tego nie robiłam, więc powrót do tej metody sprawił mi dużą radość (więcej o moich pierwszych roślinnych odciskach przeczytacie tu: Roślinne odciski w glinie). Pozostawała tylko kwestia samego pomysłu, a na ten wpadłam dzięki pinterestowi.…

Rysunek dziennie - sprawozdanie #29

Uwielbiam nowe zeszyty - czyste, nieskazitelnie białe, nietknięte przez długopis, ołówek, czy farby. Swoimi stronami zapraszające do zapełnienia ich tym wszystkim, co siedzi mi w głowie. Jednak gdy już narysuję pierwsze kreski, zeszyt traci swój pierwotny urok. Już został naznaczony, przypieczętowałam jego los. Teraz już jest zeszytem od rysunków, pamiętnikiem, bądź miejscem na notatki. Ten moment chwilę "przed" jest dla mnie w jakiś sposób fascynujący, być może dlatego, że właśnie wtedy zdaję sobie sprawę ile mam przed sobą możliwości wyrażania siebie na czystych kartkach, które mam przed sobą.

Kończę zapełniać rysunkami już drugi zeszyt od początku mojego noworocznego postanowienia i zaraz rozpocznę kolejny, być może ostatni. Za sobą 200 rysunków - następny kamień milowy osiągnięty. Cieszę się, że nie zrezygnowałam i pokonałam mniejsze lub większe kryzysy. Bo czasami już nie chodziło tylko o samo rysowanie, a o próbę charakteru, zmierzenie się z wygodą, czasem, niechęcią,…

Rysunek dziennie - sprawozdanie #28

Gdy kończy się lipiec, a tym samym mija pierwsza połowa wakacji, budzi się we mnie odrobina nostalgii i swoisty niepokój, bo przecież jeszcze chwila i pożegnamy lato (choć za obecnymi upałami raczej tęsknić nie będę). Może trochę pesymistyczna wizja, ale sierpień zawsze oznaczał dla mnie stopniowe, acz nieubłagane zmierzanie ku jesieni. Jednak przede wszystkim zwracam w tym miesiącu szczególną uwagę na to, by wykorzystać lato jak tylko się da, by nie żałować niezrealizowanych planów. Mam zamiar wycisnąć z sierpnia jak najwięcej, zarówno pod względem wakacyjnych aktywności (na tyle, ile się da z małym dzieckiem), a także rozwoju osobistego.

Tymczasem przyznam, że upały ani trochę nie pomagają w rysowaniu, tym bardziej nadrabianiu zaległości (widzicie sami, kiedy wrzucam dzisiejsze sprawozdanie...). I nie wiem, czy to ja mam kryzys, czy po prostu nie da się pracować w taką pogodę. W każdym razie, tak jak zapowiadałam, wrzucam następne w kolejności rysunki, a wraz z nimi listę tematów n…

Rysunek dziennie - sprawozdanie #27

Po krótkiej przerwie wracam z kolejnym rysunkowym sprawozdaniem. Przyznam, że konkurs "Piórko" wybił mnie z rytmu, który już tak pięknie sobie wypracowałam. Gdy myślę o zaległych rysunkach i patrzę, jak każdego dnia dochodzą kolejne, boję się, że nie wyrobię. A jak na złość czasu też nie mam na tyle, aby rysować po trzy, cztery tematy dziennie. Także wybaczcie, że nadrabianie zaległości trochę potrwa, mam nadzieję, że jednak wyjdę na prostą do końca lipca. 
Mimo tych niedogodności cieszę się, że stawiłam czoła wyzwaniu i przygotowałam rysunki na konkurs (i to w tydzień!). Opublikuję je na blogu pod koniec sierpnia, kiedy zostaną ogłoszone wyniki. No, chyba że uda mi się wygrać - wtedy zobaczycie moje ilustracje w książce wydawanej przez sieć Biedronka. Po cichu marzy mi się wygrana, ale wiem, że napłynie sporo przepięknych prac. Ucieszyłabym się, gdyby jury w ogóle wzięło moje rysunki pod uwagę. W każdym razie ja już osiągnęłam swojego rodzaju sukces, udało mi się w krótkim…